wtorek, 1 kwietnia 2014

Moje roczne szczęście.

Nie wiem co ma na celu ten post. Chyba tylko to, że w końcu muszę wszystko z siebie wydusić. Nie musicie tego czytać, komentować, chciałabym tylko abyście mnie zrozumiały. Za 3 dni minąłby rok odkąd urodził się mój skarb... Coś czarnego, taki tam łobuziak.
Razem z TŻ podjęliśmy decyzję o tym, że weźmiemy jakiegoś zwierzaczka do domu. Decyzja padła na kotka. 4 kwietnia Pipi była już u nas, malutka, ufająca. Od pierwszej minuty w domu czuja się jak u siebie. Nie wiele trzeba było aby pokochać ją całym sercem. Niektórzy uważają, że to tylko kot, dla nas jeden z członków rodziny. 





Pierwsze wizyty u weterynarza były zachwycające, okaz zdrowia! Wszystko ok, kotek rośnie i bardzo dobrze mu się wiedzie. I tak cudownie mija ok 8 miesięcy a my kochamy ją coraz bardziej. Na każdym kroku okazuje nam miłość, zaufanie i wdzięczność. Mamy wrażenie, że ona wszystko rozumie. Jest cudowna.







Po 8 miesiącach dowiadujemy się, że brat Pipi jest strasznie chory i pada decyzja o zrobieniu testów na białaczkę. Wynik pozytywny- i jak grom z jasnego nieba po odczycie wyników jej zdrowie się pogarsza. Traci apetyt, nie chce się bawić, stała się apatyczna. Dostaje witaminy i tabletki na odporność. Bo przecież białaczka to nie wyrok, koty żyją z tym i nie chorują. Nie w tym wypadku :(
W styczniu było już bardzo źle, straciła ponad kilogram. Zastrzyki, lekarstwa i morfologia. Wyniki? TRAGICZNE. Ponad 5 razy mniej czerwonych krwinek poniżej normy. Pipi nie produkuje. Traci tlen i co zrobić? Transfuzja krwi, tylko to pozostało. I tak walczyliśmy. Raz lepiej, raz gorzej. Niestety choroba wygrała. Mój skarb był zbyt słaby :(




31 kwietnia rano jedziemy do weterynarza, kolejny raz. Decyzja musi zostać podjęta, nic jej nie pomoże, ona cierpi ledwo dycha. Nie ma siły dojść do kuwety. Moment przerażający, ale niestety... musimy pożegnać naszego Aniołka, godzina 16. eutanazja :( Nie mogę sobie tego wybaczyć, wiem, że zrobiliśmy dobrze, ona już nie cierpi. Kochani.. to dla Was może śmieszne, ale osoby, które chociaż raz tak pokochały zwierzę, traktowały je jak członka rodziny wiedzą co czuję. Brakuje mi wszystkiego... brakuje mi Pipi. Nie rozumiem ludzi, którzy mogą skrzywdzić zwierzę, one w nas wierzą, kochają nas, ufają.. Nie możemy ich zawodzić. Mam nadzieję, że ona nie ma mi tego za złe. Ja jeszcze troszkę popłaczę z nadzieją, że biega cudownie po zielonych łąkach... Przepraszam za ten post.

22 komentarze:

  1. Sama mam małego kotka, w maju skończy rok i bardzo Ci współczuję :( Wiem jak bardzo można kochać i przywiązać się do zwierzaka :(

    OdpowiedzUsuń
  2. aż łzy poleciały. Mam kota i jak najbardziej u mnie w domu jest on członkiem rodziny. Kochany łobuz.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mi przykro Kochana aż mi łezki popłynęły .;(

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda tego kociaka taki cudny był.
    Dokładnie wiem co czujesz, trudno jest pożegnać się z ukochanym zwierzakiem, do którego zdążyliśmy się przywiązać, pokochać.

    OdpowiedzUsuń
  5. rozumiemy - sama płakałam po moim piesku i też mam nadzieję, że teraz sie chociaż nie męczy

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój drań ma prawie 11 lat i nie zamieniłabym go na nic :) Ma okropny charakter, ale kocham go najbardziej na świecie :) Szkoda Twojego kicia :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudne to Twoje roczne szczęście czarne i błyszczące ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nice photo :) Sweet kitten ♥
    http://paulandfashion.blogspot.co.at/

    OdpowiedzUsuń
  9. Normalnie się popłakałam ach ale pomyśl że nie cierpi i myślę że jest Wam wdzięczna za wszystko sama w tamtym roku musiałam uśpić zwierzaka i do tej pory się tęskni bo nie tylko zwierze się przywiązuje do człowieka a człowiek do zwierzaka również i jest to miłość totalnie bezinteresowna. Ale co fakt cudna była i na zdjęcia się napatrzeć nie mogłam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Moje oba kociaki mają już około 5 lat i nie wyobrażam sobie bez nich życia. Och nie chcę nawet myśleć co by było gdyby..
    Musiało to być dla Ciebie ciężkie przeżycie, więc szczerze współczuję.

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo mi przykro wiem jak można się przywiązać do kociaka :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie.. to takie kochające istoty.

      Usuń
  12. Strasznie ci współczuję! Twoja kotka na tych zdjęciach wygląda na bardzo szczęśliwą.

    OdpowiedzUsuń
  13. :( Bardzo mi przykro... Wiem, że to za wcześnie, ale pozostało się tylko cieszyć, że przez ten prawie rok mogliście się nią cieszyć. Trzymaj się, choć teraz to trudne...

    OdpowiedzUsuń
  14. Łzy pociekły mi ciurkiem, ona jest identyczna jak mój czarnuszek....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważyłam, że wszystkie czarne koty są takie same.. zdrowia dla czarnuszka :)

      Usuń
  15. Pipi była prześlicznym kotkiem. Doskonale rozumiem co czujesz, ponieważ przeżyłam podobną historię ze swoim ukochanym psem. Musieliśmy go uśpić gdy miał prawie 3 lata, teraz miałby 8. Jednak po czasie człowiek się uspokaja i jest gotowy na nowego towarzysza, chociaż poprzedniego ciągle ma w sercu. Tym sposobem dzielę od roku swoje życie z królikiem, który jest jak zajęcze wcielenie mojego psa :) Na pewno Pipi jest teraz lepiej.
    Przepraszam za długaśny komentarz.

    OdpowiedzUsuń